Chińscy turyści na zakupach

5 Komentarzy
1 Zdjęcie
Poniedziałek, 01-11-2010

Chińscy turyści na zakupach

Jednym z najważniejszych punktów programu podróżującego Chińczyka są zakupy. I to zakupy nie byle jakie. Marki takie jak Louis Vuitton, Ralph Lauren czy Gucci nie ukrywają, że turyści z Państwa Środka reperują ich nadszarpnięte kryzysem budżety.

Bruno Pavlovsky z Chanel przyznaje, że Chiny są wśród pięciu najważniejszych dla marki narodowości, a Joshua Schulman z Jimmy Choo opowiada, jak z londyńskich, paryskich i mediolańskich butików błyskawicznie znikają najmniejsze rozmiary butów kupowane przez modne i świadome mody Chinki.

Chińscy turyści wydają podczas podróży zdecydowanie więcej pieniędzy niż Amerykanie, Europejczycy i Japończycy. Oszczędzają na wydatkach związanych z hotelem i wyżywieniem, coraz więcej wydając na dobra luksusowe i szeroko rozumiane pamiątki.

Chiński Instytut Turystyki podaje, że w zeszłym roku Chińczycy odbyli 47 milionów wycieczek zagranicznych, na których wydali 42 miliardy dolarów (z czego 17 miliardów w Hong Kongu). Obok powszechnie rozpoznawalnej klasyki (torebki Louis Vuitton), turyści coraz chętniej kupują kolekcje nieco bardziej „niszowych” marek: Lanvin, Givenchy, Celine, Rick Owens, Alexander McQueen. Lubią podróżować w grupie, większość z nich wie czego chce, kupują szybko i płacą gotówką.

Ekskluzywne domy handlowe w Wielkiej Brytanii, Włoszech i Francji zanotowały ogromny wzrost obecności chińskich kupujących (odpowiednio 125%, 217%, 243%). Obsługa najpopularniejszych butików w tych krajach płynnie mówi nie tylko po chińsku, ale i po kantońsku, mandaryńsku czy szanghajsku.

Źródło: WWD

AW

  • Pn., 01-11-2010 gość
    Tak, trafić na taką wycieczkę to koszmar (przeważnie LV, wszystkie Chinki mają te torebki, ostatnio też Burberry). Od razu w Chanel robi się jarmark. A Galeries Lafayette w Paryżu to już istny spęd.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 02-11-2010 gość
    bylam w londynie i widzialam jak chinki wpadaly do lousi vuitton i kupowaly bez zastanowienia po 3 torebki. Bylo ich mnostwo w kazdym drogim sklepie.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 02-11-2010 gość
    masakra! oststnio bylem w paryzu w LV... normalnie jak na pchlim targu ;o
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 03-11-2010 gość
    podobnie jest we Włoszech we Florencji Rzymie wszedzie w markowych sklepach azjaci...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 07-11-2010 gość
    nie wiedzialam, ze istnieje jezyk chinski...
    Odpowiedz Zgłoś