Erotyka na e-bookach

4 Komentarze
4 Zdjęcia
Czwartek, 10-01-2013

Świat rozczytał się w literaturze erotycznej. Wyniki sprzedaży książek sklasyfikowanych jako erotyczne wypadają doskonale. Wydawcy zacierają ręce i z pasją promują swoich mniej i bardziej uzdolnionych autorów (ostatnio na przykład Ilonę Felicjańską, która popełnia thriller erotyczny pod znaczącym tytułem „Wszystkie odcienie czerni”). 

Na wzrost popularności literatury erotycznej wpływ miał z całą pewnością bestseller „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Wątpliwej – pod względem literackim - jakości dzieło opatrzone pseudonimem E.L. James rozeszło się w imponującym nakładzie na niemal całym świecie. Opisaną w trzech tomach historię perwersyjnego romansu młodej kobiety z bogatym biznesmenem z wypiekami na twarzy zaczytują miliony kobiet

Ale nie sam pan Grey rozpoczął boom. Bo choć E.L. James swoją książką rozpoczęła dyskusję o literaturze erotycznej, czyniąc ją znacznie bardziej akceptowaną, wiele kobiet nadal nie włoży do torebki książki z okładką na której widnieje na wpół rozebrana para. Ogromną rolę w „oswajaniu” i popularyzacji tego tupu twórczości odegrały e-booki, które znacznie ułatwiły czytanie książek erotycznych. Tablety i czytniki sprawiły, że szczegółowo opisane pikantne historie wyszły z zamkniętych sypialni i szczelnie domkniętych szuflad na ulice. Kobiety zaczęły czytać o seksie podczas codziennej podróży do pracy, czekając na dzieci pod szkołą, w przerwie na lunch i u fryzjera. Książka elektroniczna daje bowiem gwarancję dyskrecji, której bardzo potrzebują czytelniczki literatury erotycznej. 

Z sytuacji błyskawicznie skorzystały wydawnictwa, które masowo zaczęły wypuszczać na rynek książek elektronicznych nowe tytuły. Trudno tu o faktycznie dobrą literaturę, ale nie o to przecież chodzi. Znacznie tańsze w produkcji i dystrybucji e-booki pozwalają wydać książki, które nie miałyby szans ukazać się w tradycyjnej, papierowej wersji i trafić na księgarskie półki. 

Zapotrzebowanie jest spore i rośnie. Wydawcy przyznają, że erotyczne e-booki sprzedają się dobrze i bardzo dobrze, mimo iż właściwie nie są promowane. Czytelnicy, choć wypadałoby chyba napisać czytelniczki, bo to one stanowią tu zdecydowaną większość, wiedzą czego szukają i bez problemu docierają do interesujących ich pozycji. Nie bez znaczenia jest również fakt, że kupowanie i przechowywanie takiej książki odbywa się w sposób dyskretny, a po przeczytaniu pozycję można zwyczajnie skasować z czytnika.

AW

  • Czw., 10-01-2013 Gość
    U mnie w pracy wszystkie koleżanki mają po szafkach pochowane obie części Greya bo do domy zabrać nie mogą bo mężowie będą chcialu też sie tak bawić...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 10-01-2013 lwww
    ROKO ciekawe
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-01-2013 gość
    Gość (Czw., 10-01-2013) napisał:

    U mnie w pracy wszystkie koleżanki mają po szafkach pochowane obie części Greya bo do domy zabrać nie mogą bo mężowie będą chcialu też sie tak bawić...

    trzy części są ;)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 12-01-2013 :/:/
    Gość (Czw., 10-01-2013) napisał:

    U mnie w pracy wszystkie koleżanki mają po szafkach pochowane obie części Greya bo do domy zabrać nie mogą bo mężowie będą chcialu też sie tak bawić...

    Większość kobiet takich jest. Wyuzdane tylko teoretycznie, a jak przyjdzie co do czego...
    Odpowiedz Zgłoś