Europejski luksus tajemniczego pochodzenia

10 Komentarzy
5 Zdjęć
Środa, 10-10-2012

Chiny regularnie pojawiają się w kontekście rynku dóbr luksusowych. Klient z Państwa Środka jest dla firm oferujących dobra luksusowe niemal kluczowy. To on generuje sprzedaż w ostatnich latach i od niego w dużej mierze zależą pozytywne wyniki finansowe największych graczy w branży.

O systematycznie rosnącej roli Chin w tym sektorze pisze się dużo i chętnie. Nieco bardziej tajemnicza jest natomiast rola Chin – producenta dóbr luksusowych. I nie chodzi tu bynajmniej o marki o chińskim rodowodzie, które mają ambicje konkurować z luksusem europejskiego pochodzenia, ale o najsłynniejsze marki z długą tradycją, które swoją produkcję – często po ciuchu – przenoszą do Chin.

Luksus „made in China”, czyli pilnie strzeżona tajemnica

Torba Prada z wizytówką Milano na wierzchu i głęboko ukrytą w wewnętrznej kieszeni metką „Made in China” to chleb powszedni współczesnego luksusu. Metka z ceną pozostaje europejska, wszywka w środku poświadcza mocne obniżenie kosztów produkcji towaru. Rzecz nie dotyczy wyłącznie Prady, która aż około 20 procent swojej produkcji rozrzuciła po świecie. Zdecydowana większość ekskluzywnych domów mody swoje fabryki ma dziś w Azji. Metki „Made in China” znajdziemy między innymi na produktach Ralpha Laurena, Mulberry, Loewe, Armani, Burberry, Coach, Dolce & Gabbana. Lista jest długa, imponująca i stale się powiększa. Do chińskich zakładów spływa coraz więcej szkiców z najznamienitszych paryskich, mediolańskich czy amerykańskich pracowni. Fabryka wykonuje prototyp z materiałów wybranych wspólnie z potencjalnym zleceniodawcą i gotowa rzecz wraca do autora projektu do oceny. 

I choć zwrot „wykonane w Chinach” 10 lat temu oznaczał coś zupełnie innego niż dzisiaj, nadal mało kto otwarcie mówi o logistycznych zmianach działalności firmy. Sytuacja ekonomiczna i wysoka jakość chińskiej produkcji sprawiają, że coraz więcej producentów dóbr luksusowych przenosi swoje zakłady do Chin. I choć proces odbywa się na wielką skalę, wszyscy starają się jak mogą utrzymać go w pilnie strzeżonym sekrecie. Przedstawiciele firm nie komentują sprawy i jak mogą unikają tematu. Skojarzenia z chińską produkcją odbierane są jako zagrożenie i osłabianie wartości marki. Luksus to przede wszystkim emocje kojarzone z marką. A że zwykle chodzi o uczucia starannie budowane przez długie lata i w dużej mierze oparte na tradycji, gra toczy się o wysoką stawkę. 

Prawdziwy luksus a luksusowa cena

Chińska produkcja postrzegana jest jako element, który może podważyć wartość produktu i – co znacznie ważniejsze – całej marki. Niektóre firmy w trudnych ekonomicznie czasach próbują za wszelką cenę zachować swoją europejską metkę. Zlecają więc produkcję Chinom, które ograniczają się do wytworzenia poszczególnych elementów danego produktu, ostateczny montaż natomiast wykonywany jest w Europie. Inny wątpliwy etycznie proceder stosowany przez producentów dóbr luksusowych dotyczy prowadzonych w Europie fabryk zatrudniających – często nielegalnie – pracowników z Azji, którzy za głodowe stawki tworzą europejski luksus. Zadowolony klient otrzymuje towar z metką „Made In Italy” i emocje towarzyszące marce są nienaruszone.  

Nic dziwnego, że coraz częściej słyszy się głosy, że produktów prawdziwie luksusowych jest obecnie na rynku bardzo niewiele. Dużo jest natomiast produktów z luksusową metką cenową. Jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Współczesny luksus traci powoli swoje najważniejsze atrybuty, a więc unikatowość wynikającą z krótkiej, limitowanej produkcji i jakość będącą następstwem tradycyjnego rzemiosła z długą tradycją. Masowa produkcja jaka odbywa się w Chinach, ogromne fabryki zatrudniające tysiące ludzi wytwarzających produkty, które trafiają do ekskluzywnych butików niewiele mają wspólnego z prawdziwym luksusem. 

Współczesna moda z tak zwanej wysokiej półki maksymalnie obniża koszty produkcji, zachowując jednocześnie wysokie i ekskluzywne ceny. Sztucznie stworzona aura luksusu ciągle działa, ściągając do eleganckich butków żądnych wyjątkowości konsumentów. 

Artysta-rzemieślnik już chyba oficjalnie – choć niejawnie – przegrał z Chińczykiem pracującym w lokalnej fabryce. Droga torebka ze skóry aligatora wykonana w małym, starym warsztacie w Toskanii wygląda niemal identycznie, jak ta zrobiona w chińskim zakładzie. Koszty produkcji i tempo pracy są natomiast nie do porównania. Klient póki co nie zwraca specjalnej uwagi na metkę wszytą głęboko wewnątrz ekskluzywnego dodatku i nie dochodzi pochodzenia swojego nowego, luksusowego nabytku. 

I choć nie wszyscy chcą głośno o tym mówić, wszystko wskazuje na to, że Chiny to nie tylko jeden z najważniejszych rynków zbytu towarów luksusowych, ale również jeden z najpoważniejszych ich producentów.

AW

  • Śr., 10-10-2012 soniam7
    Bardzo dobry artykul. Ciekawe jak czuja sie chinscy pracownicy, ktorzy za zrobienie jednej torebki Hermes otrzymuja $1 wiedzac, ze ta torebka jest w sprzedazy za $5000. Nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 10-10-2012 Gość
    proponuje przeczytac gomorre, robienie torebek we wloszech niczym sie nie roznilo od robienia ich w chinach.
    nawet ci sami chinczycy je robili, niezaleznie od kraju
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 10-10-2012 Gość
    Proponuje kupować gucci i Hermes -w tych przypadkach jest pewność...przkre jest tylko to ze duża cześć ludzi która zabiera głos na LL nie ma bladego pojęcia o luxusie
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 10-10-2012 Gość
    Gość (Śr., 10-10-2012) napisał:

    Proponuje kupować gucci i Hermes -w tych przypadkach jest pewność...przkre jest tylko to ze duża cześć ludzi która zabiera głos na LL nie ma bladego pojęcia o luxusie



    Tak samo nie ma pojęcia o luksusie, jak i o poprawnej pisowni...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 10-10-2012 Michael
    Gość (Śr., 10-10-2012) napisał:

    Gość (Śr., 10-10-2012) napisał:

    Proponuje kupować gucci i Hermes -w tych przypadkach jest pewność...przkre jest tylko to ze duża cześć ludzi która zabiera głos na LL nie ma bladego pojęcia o luxusie





    Tak samo nie ma pojęcia o luksusie, jak i o poprawnej pisowni...



    Gdzie jest blad? Jestem ciekawy bo sam jestem obcokrajowcem i naucze sie jezyka polskiego
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 10-10-2012 Gość
    Gość (Śr., 10-10-2012) napisał:

    Proponuje kupować gucci i Hermes -w tych przypadkach jest pewność...przkre jest tylko to ze duża cześć ludzi która zabiera głos na LL nie ma bladego pojęcia o luxusie



    jasne! Gucci i Hermes niby szyją tylko w Europie???!! Hermes ma fabryki porozrzucane po Azji. Nawet dość łatwo można do nich trafić
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 10-10-2012 fsd
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 10-10-2012 Gość
    soniam7 (Śr., 10-10-2012) napisał:

    Bardzo dobry artykul. Ciekawe jak czuja sie chinscy pracownicy, ktorzy za zrobienie jednej torebki Hermes otrzymuja $1 wiedzac, ze ta torebka jest w sprzedazy za $5000. Nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie!


    Oni o tym nie wiedzą.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 11-10-2012 Zoś
    burberry część swoich ubrań szyje też w Polsce.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 13-10-2012 Gość
    Zoś (Czw., 11-10-2012) napisał:

    burberry część swoich ubrań szyje też w Polsce.


    a to by sie zgadzalo,bo placa polska od chinskiej wiele sie nie rozni
    Odpowiedz Zgłoś