Fashion 2.0. Nowa twarz zakupów

0 Komentarzy
12 Zdjęć
Czwartek, 18-10-2012

„Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy” - mawiała Marilyn Monroe. Większość kobiet (w końcu od każdej reguły są wyjątki) przyznaje jej rację, ale czy chodzi tu o rytuał poszukiwania i kupowania, a może jedynie o nabywanie i posiadanie nowych rzeczy? Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista. Jeżeli kogoś uszczęśliwia poszukiwanie upragnionych elementów garderoby, w przyszłości może stracić powód, by wybrać się do sklepu. Po rewolucji w handlu, jaką przyniósł internet, nadchodzi kolejny trend: technologiczne gadżety w butikach.

Internet znaczy wygoda

Obawy przed zakupami online to już przeszłość. Popularności portali aukcyjnych i sklepów internetowych skupiających rzeczy od projektantów, już nikt nie kwestionuje. Mało kto jednak zauważa, jak wiele wspólnego moda ma z siecią. Jest ona efektem nie tylko ciekawych wzorów i projektów, ale przede wszystkim - skutecznego marketingu. A jego realizacja obecnie bez sieci jest niemożliwa. Wpływ internetu jest bezpośredni tak na dochody sprzedawców odzieży, jak i samych projektantów, którzy dzięki sieci budują reputację.

Luksusowe marki do nowych technologii długo podchodziły niechętnie. Nie da się jednak uciec od tego, co nieuniknione, a zakupy przez internet to trend nieodwracalny. To zmotywowało domy mody do wejścia w epokę cyfrową. Gucci co prawda swoją stronę internetową stworzył późno, ale przykładowo Valentino uruchomił już własne wirtualne muzeum. W internetowej galerii 3D z siedmioma „pokojami” prezentuje ponad 300 archiwalnych projektów sukienek, szkice robocze, fotografie gwiazd, udostępnia też niemal 100 pokazów mody w formacie wideo.

Dzięki rozwojowi sieci wypromowało się wielu projektantów, ale w przemysł weszli też twórcy blogów. Są coraz częściej zapraszani na pokazy mody, do współpracy z markami, niekiedy stają się nawet ich twarzami. Internet jednak przede wszystkim zmienił nawyki konsumentów. Sieć daje im wygodę, ale też po części uzależnia od nowych technologii. Te są i wszechobecne, i funkcjonalne, zupełnie naturalnym wydaje się więc ich obecność w dobrych butikach.


Interaktywny, czyli funkcjonalny


W Londynie, dzięki wprowadzaniu technologicznych gadżetów, marki konkurują z internetową wygodą. Nowy sklep Burberry przy Regent Street wyposażony został w 500 głośników i 100 ekranów, w butiku wyświetlane są filmy z wybiegów, niektóre pokazy mody transmitowane są na żywo. Innowacje są tam wszechobecne, także w przymierzalniach, gdzie konsumenci mogą obejrzeć, jak wybrana rzecz prezentowała się na wybiegach. Do kupna trenczu ma zachęcić instalacja z luster i ekranów „tworząca” deszcz.

Z duchem czasu poszedł też dom mody Alexander McQueen, który do sklepu McQ w Mayfair wprowadził m.in. interaktywne tablice pozwalające przeglądać kolekcję i zdjęcia z wybiegów. Zainstalowano w nim także funkcjonalne interaktywne lustra, które z każdym krokiem przełączają slajdy w dużych kamerach. W odnowionym sklepie DKNY przy Bond Street również pojawił się interaktywny ekran dotykowy. Wszelkie te instalacje są jednak obecnie bardziej elementem rozrywki. By ocenić ich skuteczność jako narzędzia marketingu, musi upłynąć trochę czasu.

Wiele wskazuje jednak na to, że podobne gadżety pojawią się w niedługim czasie w większości markowych butików w największych miastach. Wiosną ubiegłego roku na targach w Hanowerze zaprezentowana została interaktywna witryna sklepowa, która umożliwia robienie zakupów pieszym mijającym sklepy. Urządzenie, przystosowane do działania przez okrągłą dobę, zawiera kamery termowizyjne rejestrujące ruchy ręką. Menu i produkty pokazuje w 3D, a zakup finalizowany jest za pośrednictwem telefonu komórkowego.

Od zmian do postępu

Nowe technologie do swoich butików wprowadzają, póki co, marki z wyższej półki. To zupełnie naturalne, że ich śladem pójdą „sieciówki”. Czy tablice interaktywne upowszechnią się w nich za kilka lat, czy stanie się to później, zakupy mogą stracić nieco uroku. Buszowanie między wieszakami będzie jak dzisiejszy szelest papieru, nie wszyscy z niego zrezygnują. Ale wygoda i innowacyjność wezmą górę nad tradycją. Czy ktoś, patrząc choćby na dzisiejszą kondycję prasy drukowanej, ma wątpliwości?

MM