Kto powtórzy sukces Ewy Minge?

5 Komentarzy
10 Zdjęć
Wtorek, 11-12-2012

Modą zajęła się na dobre w 1994 roku, w 1996 rozpoczęła sprzedaż swoich projektów za granicą. Ewa Minge pod wieloma względami nie ma sobie równych. Złośliwi wskazaliby na jej oryginalny image, ale poza uwielbieniem do ostrego, kreskówkowego makijażu, nie można odmówić jej jeszcze jednego: siły przebicia.

Projektantka najbardziej przywiązała się do Mediolanu, ale uczestniczyła także w tygodniach mody w Paryżu i Nowym Jorku. W jej kreacjach pokazały się m.in. Cheryl, Cole, Kelly Rowland, Hofit Golan i Paris Hilton. Pomijając krytykę, z jaką polscy celebryci odnoszą się do Ewy Minge, nie da się zaprzeczyć faktom: jest jedyną polską projektantką rozpoznawalną za granicą.

Czy to brak siły przebicia sprawia, że o innych polskich projektantach słyszymy wciąż za mało, a za granicą – niemal wcale? Czy polska moda jest tylko dla indywidualistów czy wręcz przeciwnie – ma szansę podbić serca naszych rodaków? Jeśli tak, to dlaczego tego nie robi?

Panie i panowie, więcej odwagi!

Stroje od polskich projektantów z jednej strony utożsamiane są z oryginalnością, bo przecież nie chodzą w nich masy ludzi, z drugiej zaś zarzuca się im wzorowanie na zagranicznych projektantach. Jednak nie ukrywajmy, inspiracje kolekcjami z wybiegów widoczne są wszędzie, zatem nie to stanowi problem.

Zacznijmy od tego, co stało się w dwóch ostatnich latach. Młodzi projektanci dostrzegli potencjał tkwiący w internecie, działają na wspólnej platformie zakupowej. Czy showroom to naprawdę taki raj, za jakiego go uważają? Miejsce, które skupia wielu projektantów, powoduje jednocześnie, że każdemu z nich trudniej się przebić. Podobnie jest ze sklepami stacjonarnymi. Butiki, w których sprzedawane są stroje od różnych twórców to oszczędność, ale i słabsza promocja. Nic tak nie nobilituje, jak własny butik.

Można także odnieść wrażenie, że uzdolnieni projektanci giną w tłumie celebrytów, którzy tworzą własne marki. To oni częściej pojawiają się na łamach portali i gazet, stosunkowo niewiele uwagi poświęca się mniej znanym nazwiskom. I tu pojawia się także problem z siłą przebicia. Polscy projektanci są zbyt zachowawczy, klasyczne wzory i fasony nie są gwarancją sukcesu. Brakuje im odwagi i dobrej promocji. Ot, choćby w postaci liczniejszego grona ambasadorów marki.

Uwaga, idzie młode!

Największe szanse na zrobienie międzynarodowej kariery ma Krzysztof Stróżyna. Docenili go redaktorzy takich magazynów, jak „Vogue” czy „Harper's Bazaar”, a w gronie celebrytów – m.in. Cheryl Cole i Kate Perry. Zawodu uczył się w Central Saint Martins, czyli tam, gdzie Alexander McQueen i Stella McCartney. Dyplom uzyskał w 2007 roku, chwilę po tym został zwycięzcą konkursu Harrods Design Award. Swoje pierwsze dwa butiki w Polsce otworzył jednak dopiero w 2012 roku – najpierw we Wrocławiu, później w Warszawie.

Duże perspektywy mają przed sobą także Maciej Zień, Gosia Baczyńska, twórczynie marki Bizuu – Blanka Jordan i Zuzanna Wachowiak, Bohoboco duetu Michał Gilbert Lach & Kamil Owczarek. Styliści i gwiazdy show-biznesu pokładają nadzieję także w Łukaszu Jemiole i semi-projektancie Robercie Kupiszu. Nieco ciszej zrobiło się ostatnio o duecie Paprocki & Brzozowski. Jeszcze kilka lat temu, to w nich pokładano nadzieję.

Szanse ma również marka Tomaotomo Tomasza Olejniczaka, założona w 2011 roku. Od tej pory została już zaproszona na pokaz mody w Vancouverze oraz do szaf polskich gwiazd: Grażyny Wolszczak, Magdy Steczkowskiej, Patrycji Kazadi, Ewy Kasprzyk i Weroniki Książkiewicz. Jego stroje, głównie z jedwabiu i ze skóry, przebijają innych początkujących projektantów stylem i, nie da się ukryć, ceną.

Dobre, bo polskie

Wróćmy do Ewy Minge. Zanim usłyszał o niej świat, swoje projekty sprzedawała w butikach nie tylko w największych miastach Polski, ale i mniejszych. Gdyby pochylić się nad dostępnością odzieży dzisiejszych początkujących projektantów, chciałoby się powiedzieć – na sklepach internetowych i Warszawie świat się nie kończy.

Wina leży po trochu także po stronie polskich konsumentów. Rodzimym projektantom zarzucają zbyt wysokie ceny. Jednocześnie robią zakupy w sklepach, gdzie na ubrania wydają tyle, ile wydaliby u polskich twórców mody, choć może nie przodujących. Wybierają sieciówki, w których kupują tysiące klientów, więc z oryginalności nici.

Wielu Polaków woli kupić dwie rzeczy od znanej, o wątpliwej reputacji, firmy odzieżowej w cenie jednego stroju od polskiego projektanta. Nie dlatego, że te dwie rzeczy są im potrzebne, wręcz przeciwnie, chcą mieć więcej, nieważne jakiej jakości. Czyżby zapomnieli, że dobre, bo polskie?

MM

Kto powtórzy sukces Ewy Minge?

Krzysztof Stróżyna

  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Kto powtórzy sukces Ewy Minge?
  • Wt., 11-12-2012 koli
    był jeszcze Arkadius...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 11-12-2012 anetta
    jestem Pewna kto Krajewski i to nie żart !!!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 11-12-2012 mati
    prawda jest taka ,że nikt nie powtórzy sukcesu Minge-MA GŁOWĘ DO MODY &INTERESÓW ....
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 12-12-2012 Gość
    fajnie ze osiąga sukcesy brawo
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 28-12-2012 Kto powtórzy?
    Magda Gessler
    Odpowiedz Zgłoś