LuxLux na kołach: Infiniti M

3 Komentarze
9 Zdjęć
Czwartek, 07-04-2011

LuxLux na kołach: Infiniti M

Doświadczenie Infiniti zaczyna się w salonach, w których “europejski luksus połączono z najwyższym standardem japońskiej obsługi”. Czekają tam na was “Ambasadorzy Salonów”, których zadaniem jest dopilnowanie, aby wasza wizyta tam była udana.

Nie można było tego nazwać po imieniu? Gdyby można było, to Infiniti nazywałoby się drogim Nissanem i pewnie wtedy nikt nie chciałby go kupować. A tak salony “sprawiające wrażenie oryginalnych i luksusowych hoteli” zarabiają na siebie.

Z Infiniti jest jak z Lexusem czy Acurą. Nissan, Toyota i Honda postrzegane były (i są) na rynku amerykańskim jako marki masowe, więc choćby nie wiadomo w jakie bajery je wyposażyć, to nie mogły one konkurować w segmencie premium. W związku z tym japońskie firmy jedna po drugiej stworzyły swoje luksusowe marki, które szybko podbiły serca hamburgerożerców wysoką jakością.

Ale to były lata 80-te ubiegłego wieku. Dziś, o ile Infiniti na pewno jest autem o wysokiej jakości, trudno mu nadążyć za Audi, czy BMW. Fenomen japońskich marek premium w Europie jest dla mnie niezrozumiały. Ratuje je chyba tylko korzystna cena w połączeniu z bogatym wyposażeniem.

Infiniti M prowadzi się poprawnie, ma poprawne wnętrze, ale diabeł tkwi w szczegółach. Na desce rozdzielczej zbyt wiele się dzieje, jest zbyt wiele faktur, a w miejscu, w którym łączy się z drzwiami nie dość że jest wielka szpara, to jeszcze nie zachowano ciągłości linii. Irytujące w samochodzie za ćwierć miliona złotych.

Infiniti nadrabia wyposażeniem, choćby aktywnym tempomatem. W tej cenie w Audi czy BMW można o tym tylko pomarzyć. Ale decydując się na Audi czy BMW, można zaoszczędzić wybierając mniejszy, ale równie wydajny silnik, a za różnicę doposażyć samochód.

Testowana wersja z silnikiem wysokoprężnym to ukłon w kierunku klientów europejskich, których zużycie paliwa i emisja dwutlenku węgla w silniku benzynowym o pojemności 3,7 litra boleśnie biła po kieszeni. Wprawdzie emisja czegokolwiek poza akcjami na giełdzie jest dla Polaka nieistotna, ale na Zachodzie każdy gram CO2 jest na wagę złota. A skoro o wadze mowa, to BMW i Audi z porównywalnymi silnikami są o ponad 100 kilogramów lżejsze od Infiniti, a  przez to oszczędniejsze i szybsze.

Po co więc kupować Infiniti? Kiedy obedrzemy Ambasadorów i salony z marketingowego blichtru, dojdziemy do ciekawej informacji o mobilnych usługach Infiniti, w ramach których samochód może zostać odebrany od klienta na serwis, a następnie mu zwrócony pod wskazany adres o umówionej porze, byle było to w promieniu 250 km od salonu.

Poza tym Infiniti M samo z siebie ma naszym zdaniem niebanalny kształt. Japończycy mają coś z falującymi liniami, które sprawiają, że samochód rzuca się w oczy bardziej niż konkurencja. A dla podkreślenia tej ekstrawagancji można wybrać jeden z ośmiu kolorów lakieru. Poza białym i czarnym wszystkie są szare. Nawet jeśli nazywają się inaczej.

Cena od: 236 000 zł

http://www.infiniticars.pl

LuxLux na kołach: Infiniti M

LuxLux na kołach: Infiniti M

LuxLux na kołach: Infiniti M

LuxLux na kołach: Infiniti M

LuxLux na kołach: Infiniti M

LuxLux na kołach: Infiniti M

LuxLux na kołach: Infiniti M

LuxLux na kołach: Infiniti M

MW

  • Czw., 07-04-2011 gość
    Świetne auto i nie opatrzone na naszych drogach.Jak Audi i BMW.Lux max i więcej już w samym standardzie .
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 22-04-2011 gość
    Ma taki wystający kokpit jak brzuch u kobiety w dziewiątym miesiącu ciąży !
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 19-08-2011 gość
    w koncu cos innego niz bmw audi merc
    Odpowiedz Zgłoś