W dobie kryzysu nowojorczycy znacznie ograniczyli wydatki świąteczne, ale niechętnie skąpią na swoich czworonogich ulubieńcach. W stosunku do zeszłego roku aż 93% Amerykanów wydało w tym roku mniej na prezenty świąteczne. W tym samym czasie aż 52% właścicieli deklarowało zakup świątecznego prezentu dla zwierzęcia (w zeszłym roku podobną deklarację złożyło 43% właścicieli).
W Nowym Jorku mówi się wręcz o rozkwicie „zwierzęcego biznesu”. Tamtejsi specjaliści rynku nieruchomości notują znaczny ruch w tym segmencie rynku. Oczywiście i tu niektórzy przedsiębiorcy mają problemy i lekko zmieniają profil działalności, ale ogólna tendencja jest wzrostowa. Powstają sklepy z żywymi zwierzętami, sklepy z akcesoriami, agencje i domy dziennej opieki nad zwierzętami, kliniki weterynaryjne. Według sondażu przeprowadzonego przez amerykańską agencję prasową Associated Press i serwis petside.com, to właśnie załamanie gospodarki wydaje się być główną przyczyną takiego stanu rzeczy.
W gorszych czasach ludzie bardziej troszczą się o zwierzęta, często zresztą traktowane na równi z innymi członkami rodziny. Nowy Jork to miasto samotności, żyje w nim wiele samotnych osób, które pustkę zwykły wypełniać pracą. Teraz, kiedy pracy jest zdecydowanie mniej, samotność stała się dla nich szczególnie dotkliwa. Chcąc wypełnić lukę, decydują się na zakup lub przygarnięcie zwierzęcia. Pies lub kot staje się dla nich najbliższym stworzeniem, często wręcz substytutem rodziny.
Drugą przyczyną jest to, że w kryzysie po prostu zdecydowanie łatwiej wynająć lokal. Właściciele stali się elastyczni i bardziej skłonni do negocjacji z firmami działającymi w „zwierzęcym” segmencie rynku. Gdy popyt na rynku nieruchomości jest duży, wynajmujący nie patrzą przychylnie na najemców prowadzących tego typu działalność. Gdy popyt jest mały, robią wszystko, żeby nie stracić i stawiają zdecydowanie łagodniejsze warunki.
W pewnym stopniu przyczynił się do tego także postęp społeczny, technologiczny i bardzo restrykcyjne prawo. W dzisiejszych czasach lokale, w których przebywają zwierzęta muszą mieć odpowiedni metraż. Są wyciszane, doskonale wentylowane i klimatyzowane. Okoliczni mieszkańcy praktycznie nie odczuwają żadnych niedogodności - zapachów, hałasów ani innych uciążliwości. Przedsiębiorcy naruszający prawo są surowo i nieuchronnie karani.
W Nowym Jorku zwierzęta to pewnego rodzaju luksus. Nowojorczycy wydają na zwierzęta bardzo dużo, czasem są to wydatki niemal absurdalne i dla nas niezrozumiałe. Z drugiej strony, decydując się na zwierzaka robią to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Śmieszy nas to, krytykujemy i postponujemy. Wystarczy jednak stanąć z boku i spojrzeć obiektywnie, porównać z tym obrazem nasze nielegalne hodowle, psy w budach i schroniskach. Kto w tym porównaniu wypadnie lepiej?
MO