Pierwszy salon Bentley w Ameryce Południowej

3 Komentarze
1 Zdjęcie
Niedziela, 04-04-2010

Pierwszy salon Bentley w Ameryce Południowej

Luksusowa marka samochodów Bentley otworzyła 18 marca swój pierwszy salon w Sao Paulo.

Nie jest zaskoczeniem, że salon znajduje się w dzielnicy Pinheiros, obszarze Sao Paulo zamieszkiwanym przez najbogatszych. Dzięki lokalizacji w Sao Paulo sieć może się obecnie pochwalić 48 salonami w obu Amerykach. Mimo że sprzedaż była niewielka i wyniosła trochę więcej niż 1 450 sztuk, to koncern liczy, że planowany nowy model Mulsanne za 220 000 euro, który pojawi się pod koniec 2010 roku poprawi obecną sytuację.

Rynki takie, jak Brazylia, Chiny czy Indie, gdzie wzrasta sprzedaż samochodów tej klasy, pozwalają ich producentom szybciej wydostać się z globalnego kryzysu gospodarczego. Grupa BMW, właściciel marki Rolls Royce – konkurenta Bentley - informuje, że jego sprzedaż wzrosła o 118% w Brazylii w 2009 roku do 6 398 sztuk.

ML

Gość Dodaj zdjęcia
  • Niedz., 04-04-2010 gość gość
    Widzę że w Polsce mamy coraz więcej ludzi którzy, potrafią się tylko obrażać a przy okazji nie potrafią napisać kilku poprawnych zdań w swoim ojczystym języku więc mamy w kraju coraz więcej analfabetów. Zanim zaczniecie obrażać siebie nawzajem może warto przeczytać słownik języka polskiego.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 04-04-2010 gość gość

    Ej,serio by ci sie przydal slownik poprawnej Polszczyzny...
    lol ty analfabeto takiej glupiej osoby to eszce nie widzialem
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 05-04-2010 gość gość
    Salonów samochodowych w Polsce jest całkiem sporo, jednak 80% Polaków nigdy nie pozna zapachu nowego auta, bo nasi rodacy wolą "prestiż" używanego, śmierdzącego i zdezelowanego BMW czy Audi z Niemiec niż nowe auto w rozsądnym przedziale cenowym. Dla mnie jest to zupełnie niezrozumiałe, ale polska wieś musi przecież tańczyć i śpiewać:-) Zastaw się a postaw się. Byle wszyscy widzieli nasze "wielkie" pieniądze na masce BMW... To tak jak kupowanie ekskluzywnych rzeczy w second-hand'zie... Nieważne, że używane, nieważne że "po kimś", nieważne że można za tą cenę mieć coś nowego i ładnego bez snobistycznej metki. Liczy się prestiż znaczka, żeby pokazać światu jacy to my jesteśmy bogaci:-) Przykre, ale jakże prawdziwe i komiczne zarazem.
    Odpowiedz Zgłoś