Standaryzacja odzieży. Producenci są głusi?

17 Komentarzy
1 Zdjęcie
Piątek, 07-12-2012

Wchodzisz do przymierzalni z wyśnioną bluzką w twoim rozmiarze, wychodzisz niezadowolona, bluzka na metce ma twój rozmiar, a w rzeczywistości – jest zdecydowanie za ciasna. Podobne historie na ogół zdarzają się podczas mierzenia sukienek i spodni. Dochodzisz do wniosku, że zakupy przez internet w takim przypadku nie wchodzą w grę i dalej biegasz po centrum handlowym. Zdyszana i zła.

Scenariusz powtarza się nadzwyczaj często. Zbyt często. Standaryzacja rozmiarów odzieży w rzeczywistości jest mitem. Brytyjska „8” wcale nie musi być europejską „36”, a amerykańska „6” w przypadku obuwia raz okazuje się mieć rozmiar „37”, raz mniejszy. Do tego dochodzą różnice między poszczególnymi sklepami, choćby brytyjskimi. W jednym rozmiar odzieży „36” jest wręcz idealnym, w drugim – o dwa numery za duży.

Kiedy jedni zastanawiają się, czy mój rozmiar M to faktycznie M, inni zmagają się z brakiem swojego numeru w rozmiarówkach. Są zbyt grubi lub mają za duże czy też zbyt małe stopy. Często jest to problem nie do pokonania. Naprzeciw wychodzą marki z górnej półki, tak jest w przypadku butów o małych rozmiarach (np. Gucci i Louis Vuitton). Nie każdy może sobie pozwolić na klapki za 1500 zł. Podobny problem mają kobiety o rozmiarze butów większym niż 42 czy mężczyźni, gdy ich stopy wymagają butów w rozmiarze 38 lub jeszcze mniejszym.

Aż chce się zapytać – dlaczego producenci mają swoich klientów w nosie? Niedawno pisaliśmy o blogerkach plus size. Za oceanem powstaje rynek odzieży plus size, wciąż jednak wiodące marki pozostają głuche na potrzebny swoich klientek. Do sklepów w sieciach handlowych odzież w większym rozmiarze przychodzi w pojedynczych sztukach, a ubrań XXL nie ma wcale. Identyczna sytuacja jest w sklepach obuwniczych. Rozmiar 34 istnieje tylko w działach dla dzieci.

Wprowadzanie niestandardowych rozmiarów nie opłaca się producentom. Skoro są niestandardowe, to znaczy, że zapewne nie zostaną sprzedane, bo chętnych na nie będzie jak na lekarstwo. Tak prawdopodobnie wydaje się firmom odzieżowym. Jako wzór stawiają sztuczne manekiny pozbawione bioder czy wychudzone modelki o wyraźnie określonych rozmiarach. A co z resztą? Drodzy producenci, pora się obudzić!

MM

  • Sob., 08-12-2012 Gość
    Gość (Sob., 08-12-2012) napisał:

    A ja mam 153 cm wzrostu i rozmiar buta 35,5. Jestem dość zgrabna i proporcjonalna ale kupno czegokolwiek co dobrze by na mnie leżało graniczy z cudem. Talia na biodrach, biust prawie w pasie... albo dopłacam do krawca niemałe pieniądze albo noszę tzw. worki. O butach nawet nie chce mi się pisać.



    Jesteś moim sobowtórem :) Ja długo kupowałąm spodnie w dziale dziecięcym h&m i mogłam dobrać idealne. Teraz już niestety z 5 kilo przybyło i po prostu skracam sobie spodnie. Ze swetrami i bluzkami niema aż takiego dramatu, prawdziwy problem to buty.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 10-12-2012 gosssccc
    Gość (Pt., 07-12-2012) napisał:

    ponadto nie zauważacie problemu drobnych dziewczyn. modelki są wysokie, noszą 34 i jest ok, ale szczuplutkie i nie tak wysokie dziewczyny często w ogóle mogą się ubrać w trzech sklepach na krzyż. Dla mnie niestety często "dział dziecięcy" -_-



    Hm, też mam problem...co z tego że jestem szczupła skoro jestem drobna, filigranowa? Noszę 34 rozmiar ale mam 160 cm wzrostu....mam wrażenie że odzież/rozmiarówka roku na rok robi się coraz większa...pokolenie tyje, ale niektorzy tacy jak ja, trzymaja formę!!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 12-12-2012 Gość
    Gość (Sob., 08-12-2012) napisał:

    A ja mam 153 cm wzrostu i rozmiar buta 35,5. Jestem dość zgrabna i proporcjonalna ale kupno czegokolwiek co dobrze by na mnie leżało graniczy z cudem. Talia na biodrach, biust prawie w pasie... albo dopłacam do krawca niemałe pieniądze albo noszę tzw. worki. O butach nawet nie chce mi się pisać.


    A patrzyłaś na www.front-rows.com ?
    Koleżanka tam kupiła buty na rozmiar 35 i jest super zadowolona. Podobno planuje teraz zakup kozaków...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 15-12-2012 Gość
    Witam, wejdź na stronę www.chiaro.pl butik w Katowicach. Znajdziesz tu takie spodnie. Pozdrawiam
    Gość (Pt., 07-12-2012) napisał:

    "Jako wzór stawiają (...) wychudzone modelki o wyraźnie określonych rozmiarach. A co z resztą?"



    co za kretynski tekst. ze niby tak latwo kupic ciuchy na 'figure modelki'?



    znajdzcie mi prosze sklepy, w ktorych mozna kupic spodnie na rozmiar 36 (27) i wysokosc 178cm (dluzsze niz 34)

    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 16-12-2012 Gość
    ja mam 36 lat : 169 cm i wymiary 91-70-91 (przez ostatnich 18 lat miałam w pasie 64), buty 37,5 - największy problem mam z biustonoszami i żakietami reszta jest ok.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 18-12-2012 Gość
    [jestes moja droga bardzo"chora"wysokie kobiety sa aseksualne:Da modelki?ja mam 178 i nie jestem aseksualna..a na starosc czy wysoka czy niska nie ma roznicy,jesli niska bedzie miala brzydka pomarszczona buzie to bedzie wygladala OCHYDNIE a przy niej wysoka miarowo ladna,co ty na to?
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 03-09-2013 mirabel
    Ja bym jeszcze dorzuciła problem z rajstopami: dla niskich osób są bez klina a dla wysokich z klinem --- a przecież często jest tak, że niskie kobiety mają szerokie biodra a wysokie - wąskie.
    Odpowiedz Zgłoś
1 2