Thierry Gillier kontra Chińczycy. Uprzedzenie czy niewiedza?

1 Komentarz
3 Zdjęcia
Sobota, 13-10-2012

Od czasu zapowiedzi stworzenia butikowego hotelu Zadig & Voltaire w Paryżu, nie milkną echa niefortunnego sformułowania, którego właściciel marki, Thierry Gillier, użył podczas Paris Fashion Week .

To będzie prywatny hotel, będziemy wybierać gości. Nie będzie otwarty na przykład dla chińskich turystów - mówił, zapowiadając plany otwarcia hotelu na lewym brzegu Sekwany w 2014 roku (pisaliśmy o tym TU).

Jak już wtedy podkreślaliśmy, w internetowej wersji jego wypowiedź została zmodyfikowana, ale w sieci nadal wrzało. Sytuację nieco uspokoiły przeprosiny Thierry'ego Gilliera, który stwierdził, iż jego wypowiedź była wyrwana z kontekstu, a jemu chodziło tylko o podkreślenie ekskluzywności hotelu.

Wielu internautów wypowiedziało się na temat antychińskich nastrojów w Paryżu, ale zdarzali się też tacy, którzy wytknęli Chińczykom złe nawyki, np. głośne rozmowy w restauracjach i lekceważenie zakazu fotografowania w galeriach sztuki.

Właścicielowi marki Zadig & Voltaire zarzucono jednak nie tylko uprzedzenie do Chińczyków, ale przede wszystkim niewiedzę o rynku dóbr luksusowych w ich ojczyźnie. To właśnie w kontekście wydatków na luksusowe towary i usługi podejście do chińskich turystów dziwi najbardziej.

Według prognoz do 2020 roku Chińczycy będą stanowić 44 proc. konsumentów dóbr luksusowych na świecie. Co więcej, Francja jest wśród nich najpopularniejszym kierunkiem wycieczek. Tylko w 2011 roku kraj ten odwiedziło 900 tys. Chińczyków, którzy na swoje shoppingowe wojaże w ciągu 12 miesięcy wydali aż 72 mld dolarów.

Niedawne badania pokazały, że młodzi Chińczycy na dobra luksusowe przeznaczają średnio 40 proc. swojego wynagrodzenia. Zysk jednej z ich ulubionych marek, Prady, wzrósł na chińskim rynku o 60 proc.

Potencjał mieszkańców Państwa Środka jako konsumentów docenił Louis Vuitton, który w Szanghaju otworzył jedyny w Chinach i jeden z kilkunastu na świecie, butik z torebkami i butami projektowanymi na zamówienie. Nową markę, Shang Xia, skierowaną właśnie na ten rynek uruchomił Hermes.

O bogactwie Chińczyków, ich wydatkach na luksusowe dobra czy warte wiele milionów dzieła sztuki, można powiedzieć wiele. Tym gorzej dla marki Zadig & Voltaire, która na rozrzutności chińskich konsumentów skorzysta mniej niż mogłaby zyskać bez nietaktownego sformułowania Thierry'ego Gilliera.

MM