Trend: Downshifting

Tagi: trend, trendy
8 Komentarzy
4 Zdjęcia
Piątek, 27-04-2012

Wyścig szczurów, intensywna kariera w korporacji, napięty grafik i błyskawiczne tempo życia. Szybciej, więcej, zamożniej. Taki model nadal wybiera wielu ludzi na świecie, ale równolegle do niego rozwija się nowy, bardzo pozytywny trend zwany downshifting. To spowolnienie i rezygnacja z dobrze płatnej, ale absorbującej pracy na rzecz spokojniejszej, mniej pochłaniającej choć gorzej płatnej. Po co? Po to by funkcjonować w takim tempie, które nam się podoba i daje więcej wolnego czasu na prawdziwe życie, a także dla lepszego balansu pomiędzy pracą, a życiem prywatnym.

Downshifting zwany jest też antykarierą. W niektórych przypadkach to rezygnacja z wyższego statusu życia, zamiana domu na mieszkanie, albo sportowego auta na jazdę na rowerze. Downshiftersi rezygnują z rezydencji z ogrodem, dwóch etatów i zaczynają intensywnie podróżować, albo przenoszą się do małej miejscowości, gdzie godzinami rozmawiają przy winie i dobrych serach z sąsiadami i przyjaciółmi. Bo na tym polega właśnie wymiana jaką w życiu wprowadzają – więcej czasu na relacje z innymi ludźmi (w tym również z własną rodziną)  w zamian za duże wpływy finansowe. To świadoma decyzja. Choć nie zawsze downshifting musi wiązać się z utratą dochodów i dóbr materialnych, to jednak ci którzy się na niego decydują muszą być gotowi na obniżenie się ich statusu materialnego.

Downshifting to nie tylko spowolnienie zawodowe, to też upraszczanie życia codziennego i antykonsumpcjonizm. Trend wskazuje absurdy pogoni za coraz większą ilością niepotrzebnych w gruncie rzeczy gadżetów i przedmiotów. Downshiftersi kupują tylko to czego potrzebują i żyją prościej, a wolny czas i środki finansowe wkładają w to co naprawdę dla nich ważne.

Wyścig szczurów słusznie podsumowała w jednym z wywiadów amerykańska aktorka, Lily Tomlin – „nawet jeżeli wygrywasz, to i tak nadal jesteś szczurem”. Kto nie chce być dłużej szczurem, warto by przyjrzał się swoim marzeniom, prawdziwym potrzebom i zjawisku downshiftingu.

AWP

  • Pt., 23-03-2012 Gość
    hmm... nie zgadzam się z Panią Tomlin. Osobiście, pracuję dziś dużo i intensywnie, nie czując się przy tym absolutnie "szczurem". Pracuję bo lubię. Pracuję bo doceniam komfort finansowy jaki daje mi moja praca. I owszem, planuję kiedyś "zwolnić obroty".... Downshifting brzmi ciekawie, ale moim zdaniem, trzeba poznać obie strone medalu - by świadomie podjąc decyzję o tym czy muszę/ chcę żyć w świecie LUX czy MINIMAL.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 23-03-2012 Gość
    ja nie żyję w świecie lux, anie w świecie minimal. Nie narzekam, ale nie mam też luksusów. Jest ok. A mam czas na spędzanie czasu ze znajomymi i dobrą zabawę oraz własne zainteresowania.. Nie zarabiam nawet średniej krajowej, ale nie znoszę narzekać i dla mnie jest ok.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 23-03-2012 marietta
    A ja kocham pracować. Uwielbiam rywalizację i bycie coraz lepszą w tym co robię. Nie robię tego na siłę, po prostu dział to na mnie jak narkotyk. Inni wybierają ściganie się w wyścigach na torze, ja ścigam się w pracy. Nigdy niczyim kosztem. Dodam jeszcze że moja praca nie jest stresująca. Dlatego nie czuję żebym brała udział w jakimś głupim wyścigu szczurów po prostu zarabiam na swoim hobby. To jest moja definicja luxusu.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 23-03-2012 Gość
    W pogoni za pieniądzem, po prostu wam współczuję...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 24-03-2012 Gość
    Myślę, że Ci wszyscy downshifterzy mają właśnie dzięki temu wyścigowi szczurów tyle pieniędzy, że mogą sobie po prostu na takie coś pozwolić i tyle.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 25-03-2012 Dsse
    Mysle, ze to wymyslil len absolutny, zeby miec usprawiedliwienie dla nierobstwa!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 25-03-2012 Gość
    A co jeśli ktoś pracuje jak głupi a i tak jeździ tylko rowerem bo nie ma kasy na nic więcej
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 26-03-2012 hehe
    Ja właśnie uprawiam downshifting. Pracuję jako freelancer i tylko od czasu do czasu, żeby pokryć wydatki na życie. Do tego robię doktorat, dużo czytam, zwiedzam i śpię :). Nie męczą mnie stresy. Mam mieszkanie w nowej plombie, nie mam samochodu, za to 300 000 na koncie, które inwestuję na giełdzie... od czasu do czasu.
    Odpowiedz Zgłoś