Wywiad tygodnia: Macaroni Tomato

15 Komentarzy
6 Zdjęć
Piątek, 15-04-2011

Wywiad tygodnia: Macaroni Tomato

AW: Na wstępie chciałabym pogratulować Oskara Fashion w kategorii blogerzy. Skąd pomysł na prowadzenie bloga o klasycznej męskiej elegancji?

MT: Zacząłem go pisać dla siebie. Blog miał porządkować przemyślenia i organizować doświadczenia. To mile, że ludzie chcą o tym czytać. Jestem tym ciągle zaskoczony.
Zaczęło się od poczucia, że nadszedł czas, by trampki i dżinsy zamienić na inne ubranie. Potrzebowałem porządnego garnituru. Jestem scenarzystą i zdarzają mi się oficjalne wyjścia, premiery - okazje, które wymagają odpowiedniego stroju. To, co było w sklepach, mi się nie podobało i odkryłem – ze zdziwieniem – że w Internecie jest sporo informacji na temat szycia miarowego w Polsce, ale informacje takie pojawiają się na serwisach zagranicznych. Było to dla mnie odkrycie - mężczyźni przyjeżdżają do Polski z całego świata po szyty na miarę garnitur. Dotarło do mnie wtedy, że mamy krawiectwo i szewstwo na wysokim poziomie, a nikt w Polsce o tym nie wie i nie mówi. Krawiec kojarzy się nam z człowiekiem od przeróbek i przyszywania guzików, a nie z luksusową pracownią, gdzie się przychodzi po świetnie odszyty garnitur.

AW: Jak wyglądał Pana pierwszy garnitur uszyty na miarę?

MT: Dziś zrobiłbym go inaczej. To było jakieś 3 lata temu. Z krawiectwem miarowym jest tak, że pierwszy garnitur jest ustalaniem z krawcem wspólnego języka. Dopiero po pierwszym zamówieniu wiadomo, czy i jak się rozumiemy. Mówi się, że pierwsze zamówienie nigdy nie jest doskonałe. Do perfekcji dochodzimy za drugim, trzecim razem.

AW: Ma Pan ulubiony garnitur?

MT: To się zmienia i funkcjonuje w pewnych cyklach. Czasem coś odkładam, rok tego nie wyciągam z szafy i nagle to ubranie wraca, staje się ulubioną rzeczą. Mam ubrania, które szczególnie lubię, ale one zwykle są ulubione przez parę miesięcy, później je odstawiam, być może wrócę do nich za jakiś czas.

AW: Kim jest czytelnik Pana bloga?

MT: Mam sporo młodych czytelników, dużo studentów. Wydaje mi się, że rośnie grupa czytelników w okolicach trzydziestki i starszych, która poszukuje informacji na temat męskiej elegancji i u mnie takie wiadomości znajduje. Mężczyźni są gadżeciarzami. Zwykle zaczyna się od zainteresowania, ale jak ktoś się złapie na haczyk, przechodzi do kolejnego etapu. Mam czytelników, którzy najpierw się interesują, przyglądają i czytają, a po jakimś czasie przysyłają mi wiadomość: „w końcu się zdecydowałem, idę do krawca”.

AW: Kupuje pan garnitury w sklepie, prosto z wieszaka?

MT: Nie. I to nie jest wynik snobizmu. Jak ktoś raz zacznie szyć na miarę, nie będzie chciał wrócić do sklepu. Nie jest to tylko moje zdanie. Różnica w komforcie i samopoczuciu jest tak zauważalna, że zaczyna się myśleć o zdecydowanej weryfikacji szafy. Też tak zrobiłem. Chciałem dać szansę kilku wcześniej kupionym w sklepach ubraniom, ale ostatecznie nic się nie ostało.

AW: Z czego to wynika?

MT: Z dopasowania. Najważniejsze jest dopasowanie. Ono daje komfort i styl.

AW: Podróżuje Pan, dostrzegalne są różnice między krawcami na świecie a w Polsce?

MT: To trudne porównania. Mam wrażenie, że być może krawcy na świecie bardziej idą z duchem czasu. W Polsce krawiectwo często tkwi w przeszłości, nie chce innowacji i zmian. Styl nie zmienia się oczywiście tak szybko jak moda, ale zmiany istnieją. Są u nas również krawcy, którzy zmieniają swoją stylistykę, są otwarci na różnorodność. To ich staram się opisywać na blogu. Ale są też tacy, których styl zatrzymał się w latach 60-tych. Jeśli chodzi o jakość, są tutaj dwie grupy: krawiectwo najwyższej próby, krawcy, którzy nie pozwalają sobie na kompromisy, nie chodzą na skróty oraz grupa krawców, która albo nie poznała tradycyjnej techniki, albo od niej odeszła, bo nikt nie wymagał najwyższej jakości. Komuna nas rozleniwiła. Dopiero teraz zaczyna się pojawiać klient, który wymaga. Znam krawców z radością wracających do tradycyjnego rzemiosła. Myślę, że w Polsce krawiectwo się rozwija. Jesteśmy świadkami sporego ożywienia tej branży. Sądzę nawet, że to początek jakiegoś trendu.

AW: Mężczyzna szyjący na miarę powinien trzymać się jednej pracowni. Pan tego nie robi.

MT: Tak, tak powinno być. Ja się tej zasady nie trzymam, choć czasem myślę, że chciałbym się „ustatkować”. Zmieniam pracownie trochę ze względu na bloga, a trochę dlatego, że jestem ciekaw stylów różnych miejsc. Ktoś mnie nawet nazwał klientem-oblatywaczem i chyba zostanę przy tej „filozofii szycia”. Ale moim czytelnikom, którzy znaleźli krawca spełniającego ich oczekiwania, zdecydowanie polecam trzymać się go i z nim kształtować swój styl.

AW: Jaki jest styl polskich mężczyzn?

MT: Mógłbym tu narzekać, ale wolę powiedzieć, że styl polskich mężczyzn się zmienia. Nie są to szybkie zmiany, ale są zauważalne. Widać to na ulicy i w szeroko pojmowanym biznesie. Widać to też w pracowniach krawieckich. Są pracownie, które przeżywają prawdziwe oblężenie. Rośnie grupa mężczyzn świadomych swojego stylu.

AW: Ile garniturów powinno być w męskiej szafie?

MT: Moja szafa jest dość osobliwa. Trochę ze względu na zawód, jaki wykonuję. Jestem scenarzystą i w tej branży nikt nie chodzi pod krawatem. Moja szafa to mieszanka sportowych marynarek, spodni, koszul i krawatów. Pełny garnitur noszę rzadko. Nie ma sztywnych zasad. Wszystko zależy od potrzeb i zasobności portfela. Powiedziałbym, że minimum to dwa garnitury na każdy sezon dla mężczyzny, który chodzi w nich do pracy.

AW: Na blogu pojawiają się oceny wyglądu osób publicznych, polityków. Pisze pan z uznaniem (Janusz Palikot) i krytycznie (minister Bogdan Klich). Jak Pan ocenia styl polskiej sceny politycznej?

MT: Palikot jest świetnie ubrany, to jeden z najlepiej ubranych polityków w Polsce. Dobrze wygląda Sikorski, bardzo konserwatywnie, ale widać, że nabrał angielskiego sznytu. Rostowski również dobrze wygląda.

AW: Ikona stylu – kogo by Pan wymienił?

MT: Światowa ikona stylu to dla mnie Cary Grant, uważany zresztą za jednego z najlepiej ubranych mężczyzn wszech czasów. Jego styl mi imponuje, bo jest bardzo prosty, dyskretny. Świetnie definiuje zasadę, że dobrze ubranego mężczyzny się nie zauważa, ale się go zapamiętuje. On miał swoje ulubione elementy, detale – na przykład srebrny, satynowy krawat. Budował styl w oparciu o niuanse, ale ponieważ wszystko było perfekcyjne, składało się na doskonałą całość. Dojście do takiego poziomu wymaga sporej pracy.

AW: Czym jest klasyczna męska elegancja?

MT: Klasyka to dla mnie pewien zestaw klocków, które są dość znane i powtarzane. Zestaw całkiem spory, ale zamknięty i określony. Tworzenie własnego stylu oznacza wypracowanie metody łączenia tych kloców. Do elementów dołączony jest zestaw zasad, które są wskazówką i pomocą. Oczywiście nie należy traktować zasad jak czegoś ostatecznego. Liczy się umiejętność własnej interpretacji. Pozwólmy sobie na trochę luzu. Ważna jest indywidualność.

AW: Jakie są najczęstsze odzieżowe wpadki polskich mężczyzn?

MT: Polacy mają tendencję do noszenia za dużych marynarek. Jest z tym coraz lepiej, ale ciągle spotykam właścicieli garniturów za dużych o dwa rozmiary. Funkcjonuje też – zupełnie błędne - przekonanie, że spodnie powinny sięgać niemal do ziemi. Za długie są też dość często rękawy w marynarkach. To chyba najczęściej spotykane błędy.

AW: Dziękuję za rozmowę.  

http://macaronitomato.blogspot.com/

Wywiad tygodnia: Macaroni Tomato

Wywiad tygodnia: Macaroni Tomato

Wywiad tygodnia: Macaroni Tomato

Wywiad tygodnia: Macaroni Tomato

Wywiad tygodnia: Macaroni Tomato

Zdjęcia: Barbara Wadach (portrety), Andrzej Belina Brzozowski (przymiarki)

AW

  • Niedz., 01-05-2011 gość
    Co za tani lans, gosc sobie uszyl pare garniturow i co!! z tego.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 01-05-2011 gość
    Skoro jest tak jak Macaroni isze iz krawcy sa luxusowym dopeln ieniem lifestylu, dlaczego wasz magazyn nie pisze o Polskich pracowaniach Premium, Jak Zareba, Turbasa, Potkansky, przeciez to mistrzowie w tej dziedzinie, klientela ktorej by sie nie powstydzilli najlepsi. Malo tego Potkansky jest jedynym krawcem na Savile Row i jego list zadowolonych klientow jest bardzo interesujaca.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 18-05-2011 gEnek
    ten cały makaron ma 33 lata a wyglada na 43 !!!!

    i na co ci koleżko gajerek na miare, perfumy z quality, wypady do neapolu po kurtke skoro nie masz za grosz prezencji.

    na akwizytora sie nadajesz
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 18-05-2011 gEnek
    jeszcze jedno, moja rada

    zamiast tych wszystkich pierdółek odłóż sobie ziomek kase na przeszczep włosów, to będzie zdecydowanie lepsza inwestycja
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 18-05-2011 gEnek
    jeszcze jedno, moja rada

    zamiast tych wszystkich pierdółek odłóż sobie ziomek kase na przeszczep włosów, to będzie zdecydowanie lepsza inwestycja
    Odpowiedz Zgłoś
1 2