W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu

1 Komentarz
6 Zdjęć
Piątek, 16-11-2012

Ameryka podnosi się po huraganie Sandy. W pomoc ofiarom żywiołu włączyły się gwiazdy, a ostatnio również branża mody. 

Największe amerykańskie marki i domy towarowe takie jak Ralph Lauren czy Coach oraz Nordstrom i Macy’s przekazują pokaźne sumy organizacjom pomagającym poszkodowanym. Popularne sieciówki wspierają ubraniami, a w wielu sklepach prowadzone są regularne zbiórki pieniędzy. 

Do akcji włączyła się również sama Anna Wintour, która na szczytny cel przekazuje swój czas i towarzystwo. Naczelna amerykańskiego Vogue’a wystawiła na aukcję nietypowy pakiet. Zwycięzca licytacji będzie mógł zasiąść obok Anny w pierwszym rzędzie na pokazie mody, zje lunch w stołówce Conde Nast – wydawcy magazynu, zwiedzi redakcję Vogue’a i dostanie od biblii mody torbę prezentów. Cena wywoławcza pakietu to 10 tysięcy dolarów. Organizatorzy aukcji mają nadzieję uzyskać kwotę 50 tysięcy dolarów. Pieniądze pomogą poszkodowanym podczas huraganu. Zainteresowani mają czas do 5 grudnia. 

Tego typu dość nietypowe aukcje charytatywne stają się ostatnio szalenie popularne w branży mody. Swój czas i pomoc na licytację wystawiła również znana modelka Coco Rocha, która oferuje lekcję modelingu, Bobbi Brown proponuje szkolenie z makijażu, Michael Kors zaprasza za kulisy swojego lutowego pokazu, a Tommy Hilfiger na aukcję wystawił tygodniowy pobyt w swojej rezydencji. 

Kilka tygodni temu można było wylicytować bezpłatny staż w domach mody Balenciaga, Missoni, Valentino lub Oscar de la Renta. By zdobyć „pracę” marzeń (nieodpłatną i chwilową), należało nie tylko dysponować kilkoma tysiącami dolarów (cena wywoławcza to około 1000 dolarów), ale jeszcze być studentem i mieć kilka tygodni wolnego. Pieniądze z licytacji trafiły na konto fundacji wspierającej potrzebujące dzieci.  

Pomysł jest dość kontrowersyjny i spotkał się ze skrajnie różnym przyjęciem. Nie brakowało głosów krytyki, które wytykały branży mody hipokryzję tego typu działań. Pod przykrywką filantropii firma zyskuje darmowego pracownika (krążą legendy o tym, jak bardzo eksploatowanego), wykorzystując jego mocno wyidealizowane wyobrażenie środowiska. 

Mimo wątpliwości i dość dwuznacznej dobroczynności świata mody, można być pewnym, że znajdą się chętni, by za bezpłatny i ciężki staż, albo miejsce obok Anny Wintour słono zapłacić. Doskonałym dowodem niech będzie licytujący sprzed dwóch lat, który za tygodniową pracę w redakcji amerykańskiego Vogue’a zapłacił – bagatela - 42500 dolarów.

Zainteresowanych odsyłamy na stronę akcji.

AW

W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu

Zasiąść w pierwszym rzędzie obok Anny Wintour na pokazie mody. Marzenie, które można łatwo spełnić za kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

  • W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu
  • W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu
  • W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu
  • W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu
  • W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu
  • W pierwszym rzędzie z Anną Wintour, czyli jak branża mody wspiera ofiary huraganu
  • Pn., 19-11-2012 Pawel
    Ale by było jak by to Kim Kardashian wygrała hah
    Odpowiedz Zgłoś